poniedziałek, 3 czerwca 2013

Sobota z Ewą Chodakowską

W sobotę lubię wyspać się za ten cały tydzień, kiedy to musiałam dzień w dzień wstawać skoro świt. Jednak ta sobota różniła się od innych - budzik zadzwonił już przed siódmą rano. Mimo czarnych chmur na niebie i drobnego deszczu, razem z siostrą wskoczyłyśmy w sportowe ubrania i pojechałyśmy na plażę do Sopotu. Spodziewałyśmy się tłumów, wszak była ekipa Dzień Dobry TVN i kręciła relację z treningu z samą Ewą Chodakowską! Z tysiąca osób, które zaznaczyły na Facebooku, że stawią się na trening, pojawiła się garstka. Zapewne wczesna godzina i brzydka pogoda zniechęciła większość fanów. Żałujcie, jeśli Was nie było!
O godzinie zbiórki, czyli o ósmej rano, czarne chmury rozeszły się i wyszło piękne słońce. Gdy zaczęliśmy zdejmować polary i bluzy, ukazała nam się gwiazda tego poranka, czyli Ewa. Pierwszy raz miałam okazję spotkać ją na żywo, emanowała od niej niesamowicie pozytywna energia. Pachniała cudownymi olejkami a wiem to, ponieważ każdego swojego fana uściskała serdecznie jak najlepszą koleżankę.

Wykonałyśmy razem trzy treningi po 15 minut, w tym parę minut byłyśmy na żywo w programie DDTVN (klik).
Mimo, iż nigdy nie należałam do grona wielkich fanek Ewy Chodakowskiej, słyszałam o niej wiele dobrego. Jej treningi zdecydowanie działają, przeglądając internet spotykałam się z samymi pozytywnymi komentarzami i zdjęciami kobiet, które odchudzały się z Ewą miesiąc lub dłużej i u tych wytrwałych widać cudowną przemianę. Ewa, mimo iż jej treningi są wykańczające, nie stawia tylko na mordercze ćwiczenia. Zależy jej, żeby każda z nas czerpała przyjemność z uprawianego sportu, żeby trening był czymś na co czekamy w ciągu dnia a nie tylko zadaniem, które chcemy mieć już za sobą.
I powiem Wam, że na mnie to działa i dałam się zarazić tą pozytywną energią od Ewy. Treningi są dostępne na YouTube a na Facebooku Ewa na bieżąco wrzuca pozytywne myśli, piękne zdjęcia i relacje z metamorfoz swoich fanek. Ja dołączam teraz do ich grona :)

niedziela, 19 maja 2013

Weekend w oliwskim ZOO

Chyba każdy potwierdzi, że właśnie minął najładniejszy weekend w maju! Już dawno nie było tak pięknego słońca w sobotę i niedzielę. Mimo, iż moje mieszkanie aż prosi się o posprzątanie, ja wybrałam spędzanie wolnego czasu na rowerze!
W sobotę wybraliśmy się odwiedzić oliwskie ZOO - o tej porze roku jest tyle zwierzęcych maluchów, że aż przyjemnie spędzić cały dzień obserwując nieporadne kopytka, wiotkie nóżki, małe pyszczki.

Niestety, nie udało mi się spotkać łosi bliźniaków, za to takiniątko dzielnie wędrowało ze swoją mamą po skałach. Cudowne małe surykatki wylegiwały się z rodzicami i ciotkami na słońcu:


Nie zabrakło też seniorów, 40-sto letnich orangutanów, które leniwie  zwisały z gałęzi.

Moja Pani od francuskiego prosiła o pozdrowienie żyrafy (dla spostrzegawczych na zdjęciu).


Wyprawa była niezwykle udana, słońce nam dopisało. Jedynie stan i cena toalet w naszym ZOO wymaga zdecydowanej poprawy...

 Niedziela na plaży pachnie wakacjami. Chociaż większość czasu spędziłam w cieniu drzew, miło było popatrzeć na opalających się i kąpiących się (!!) ludzi. Oby taka pogoda została z nami do jesieni!

Dziś podjęłam też męską decyzję - sprzedaję swoją suknię ślubną. Uwielbiam ją, jest taka piękna i wiążą się z nią najcudowniejsze moje wspomnienia. Ale chciałabym, żeby jeszcze się komuś przysłużyła :)


 Akumulatory na poniedziałkowe boje naładowane :)

środa, 1 maja 2013

Majówka

Majówka to czas, na który czekałam od początku tego roku. Miałam ciężki czas w pracy - audyty, raporty, zero urlopu... a majówka to wolny, słoneczny, długi weekend!

Pierwszy dzień majówki właśnie dobiega końca, czuję jak twarz mnie piecze od słońca a nogi ledwo mogę podnieść na wysokość pół metra. Uwielbiam ten stan!

Cały dzień spędziliśmy dziś na wyprawie rowerowej z Wrzeszcza na Wyspę Sobieszewską. Janek, który wybrał się z nami na wyprawę, postanowił zorganizować piknik na wyspie - miał ze sobą mnóstwo bułek, ciastek, koc i termos. Nawet mrówki podkradające nam jedzenie nie były w stanie popsuć nam dnia!

Po drodze napotkaliśmy dużo atrakcji: tunel rowerowy, ogień z rafinerii, bażanta, potężne mrowisko, Maersk Line, poczuliśmy też zapach palonego bursztyna!
By długo pamiętać wyprawę stworzyłam film z urywkami z podróży:


A jutro kolejny dzień majówkowego weekendu!

niedziela, 21 października 2012

Łosoś - pomysł na obiad

Mniej więcej dwa lata temu postanowiłam włączyć do swojej diety ryby. Było mi bardzo ciężko zacząć, gdyż od dłuższego czasu nie jadłam żadnego mięsa. Teraz mogę powiedzieć, że  niektóre ryby bardzo lubię a do innych jeszcze się nie przekonałam, chociaż zapewne nie miałam okazji posmakować wielu gatunków.


Moją ulubioną rybą jest łosoś. Najczęściej kupuję filety, chociaż raz udało nam się kupić całego łososia. Pokroiliśmy go na kawałki i zamroziliśmy, dzięki czemu mieliśmy obiad na tzw. "czarną godzinę".


Przygotowanie łososia

 Filet z łososia dokładnie myję, następnie solę i pieprzę oraz dodaję kilka kropel soku z cytryny.

W zależności od mojego humoru dodaję inne przyprawy, np. gotową mieszankę do ryb, rozmaryn lub płatki migdałów. Można poszaleć :)


 1) Łosoś smażony
 
Najszybszy wariant.
Mięso można wcześniej otoczyć w mące, wtedy skórka będzie chrupiąca. Łososia wykładam na rozgrzaną patelnię i smażę pod przykryciem na dużym ogniu.

Na zdjęciu: ziemniaczki na parze z koperkiem, brukselka na parze, surówka z pomidora i cebuli, łosoś smażony z sosem jogurtowo-koperkowym.

2) Łosoś pieczony bez przykrycia


Ryba pieczona jest zdrowsza, ponieważ do przygotowania nie musimy dodawać żadnego dodatkowego tłuszczu. Jednak pieczenie trwa znacznie dłużej od smażenia.
Aby ułatwić sobie sprawę, często gdy decyduję się piec rybę dorzucam do piekarnika ziemniaki. Mój ulubiony wariant ziemniaczków, to nie docięte do końca plasterki, między które wkładam plasterki czosnku.









 Do rozgrzanego piekarnika wstawiam dwie blaszki i piekę przez ok. 45min, aż ziemniaczki będą miękkie.





 Na zdjęciu surówka z kapusty pekińskiej z serem i sosem jogurtowo-czosnkowym z cebulką.









 3) Łosoś pieczony w folii

Wariant w którym łosoś ma bardziej soczyste mięso, ale aby był rumiany należy piec go nieco dłużej. Tu również obok łososia piekę ziemniaczki,  tym razem wersja z papryką.









Do upieczonego łososia i ziemniaczków przygotowałam surówkę z marchewki oraz gotowane warzywa.


 Wciąż szukam przepisów na inne warianty przygotowania ryby :)

BROWNIE - ciasto czekoladowe


Od kilku dni chodziła za mną myśl o upieczeniu czegoś czekoladowego, słodkiego, rozpływającego się w ustach... Gdy w poszukiwaniu natchnienia wertowałam książki kucharskie, trafiłam na cudne zdjęcie "Rich brownies" autorstwa Monty i Sarah Don.

Do przygotowania brownie nie potrzeba wyszukanych składników, a smak ciasta jest satysfakcjonująco czekoladowy. Tak pyszny, że nie udało mi się zrobić zdjęcia gotowego wypieku! Aż wstyd się przyznać, ale ciasto zniknęło momentalnie...

 BROWNIE

 - 150g masła
 - 70g gorzkiego kakao
 - 3 jajka
 - 1 łyżeczka zapachu waniliowego
 - 75g mąki
 - 70g orzechów włoskich
 - pół tabliczki czekolady
 - 300g cukru pudru (wg przepisu 350g, im więcej cukru dodamy tym ciasto będzie mniej biszkoptowe, a bardziej gumiaste)

Masło roztapiam na niskim ogniu w garnuszku i dodaję kakao. Mieszam dokładnie i zostawiam do wystygnięcia.










 Jajka i cukier miksuję razem, aż do otrzymania kremowej konsystencji. Dodaję zapach waniliowy.



 Do utartych jajek dodaję przestygnięte masło i miksuję składniki przez ok. 2 minuty.


Mikser odstawiam na bok i a do ciasta dodaję mąkę. Mieszam delikatnie łopatką.









 Na sam koniec drobno kroję orzechy i czekoladę. Na zdjęciu mogę pochwalić się moim nowym nabytkiem - robotem kuchennym, którego ubóstwiam i używam codziennie prawie do wszystkiego :)









 U mnie czekolada i orzechy są mocno rozdrobnione, ale śmiało można zostawić większe kawałki. Całość dodaję do ciasta i mieszam dokładnie.



Ciasto przełożyłam do blaszki 25x25cm (brownie powinno być płaskie). Całość piekłam w 180 stopniach przez 25-30 minut. Ważne jest, aby nie piec ciasta za długo. Patyczek wsadzony w środek ciasta podczas pieczenia powinien być wciąż lekko mokry.


Ciasto należy zostawić w blaszce do wystygnięcia a następnie pokroić na małe kwadraty.
Brownie jest cudowne na jesienne wieczory i na pewno upiekę je wg tego przepisu nie raz :)